W sobotę o 19.00 startuje przedostatnia runda Grand Prix. Tym razem najlepsi zawodnicy świata będą się ścigali na Stadionie Olimpijskim we Wrocławiu. Cała uwaga kibiców koncentruje się oczywiście na duecie Bartosz Zmarzlik, Brady Kurtz.
Polak ma 145 punktów, Kurtz 142. Ich przewaga nad resztą stawki jest tak duża, że można już śmiało powiedzieć, iż to między nimi rozegra się walka o złoto.
Szansa dla Kurtza, ale przed Manchesterem mówiono to samo
Wrocław to szansa dla Kurtza. Taki jest przynajmniej odbiór wielu ekspertów i kibiców, którzy uważają, że Kurtz do wielkiej formy dołoży atut własnego toru, a to powinno wystarczyć do wygranej.
Kurtz faktycznie lubi Wrocław i świetnie się tam czuje, ale przecież to samo było w Manchesterze. Tam też miał dzielić i rządzić, ale to Zmarzlik dał show i zdobył 4 punkty więcej od Kurtza. I nie można wykluczyć, że na Olimpijskim będzie tak samo.
Zmarzlik rośnie w siłę
Kurtz dotąd jechał sobie na luzie. Jeszcze przed szóstą rundą w Gorzowie, gdzie tracił 11 punktów do Zmarzlika miał komfort. Niby mówił o złocie, ale perspektywa była tak odległa, że nie miał presji, ani ciśnienia. Teraz ono się zdecydowanie pojawi, bo 3 punkty straty, to Zmarzlik na wyciągnięcie ręki.
Ostatni ligowy występ Kurtza na Motoarenie był przeciętny. Gdyby nie dwie trójki na koniec zawodów, to byłby to nawet koszmar. Natomiast Zmarzlik rośnie w siłę. Z ostatnich 15 biegów w PGE Ekstralidze wygrał aż 14. W trzeciej rundzie IMP w Częstochowie pojechał fantastycznie i niewiele brakowało, by wyprzedził Patryka Dudka w klasyfikacji generalnej i zgarnął złoto.
Tak Zmarzlik i Kurtz punktowali ostatnio w lidze
Punkty z bonusami Zmarzlika w ostatnich 5 kolejkach ligi: 14, 12, 15, 12, 14
Punkty z bonusami Kurtza w ostatnich 5 kolejkach ligi: 11, 10, 11, 12, 9
W punktach wychodzi 67:53 dla Zmarzlika, ale we Wrocławiu szansę obu zawodników należy ocenić pół na pół.


