W najbliższy piątek wystartuje Baja Dubai 2025, czyli jeden z najbardziej dostępnych rajdów terenowych w Zjednoczonych Emiratach Arabskich — prawdziwa gratka dla motocyklistów, którzy chcą poczucia przestrzeni, kontaktu z pustynią i jazdy „dla siebie”. Wśród startujących znowu pojawi się Polak – Jacek Bartoszek, który wystartuje na Husqvarnie 450 FE, reprezentując biało-czerwone barwy w kategorii motocyklistów.
Baja Dubai nie jest imprezą dla fabrycznych zespołów ani zawodników z czołówki światowej. To raczej spotkanie amatorów i półprofesjonalistów, którzy przyjeżdżają, żeby pojeździć po piasku, poznać teren i przeżyć coś wyjątkowego. Format rajdu jest prosty: w piątek prolog, w sobotę i niedzielę dwa krótkie odcinki specjalne na pustyni. Bez presji, bez kalkulowania, bez setek kilometrów dziennie.

„To jest trochę taka motocyklowa turystyka z adrenaliną. Duża piaskownica dla dorosłych – jedziesz, przeżywasz i wracasz z głową pełną obrazów” – mówi Bartoszek. „Chcesz – jedziesz szybciej. Chcesz – zwalniasz i patrzysz, jak słońce staje nad wydmami. Wynik nie jest celem. Celem jest jazda.” Jak podkreśla, rajdy Baja to świetny pierwszy krok do startów na pustyni, bo nie wymagają długich przygotowań, a jednocześnie pozwalają poczuć, jak jeździ się na piachu, jak zmienia się wiatr i jak czytać wydmy. Dla wielu uczestników to podróż, nie wyścig.
Organizatorzy zapowiadają, że tegoroczna edycja ma być „największą od lat” – z nową trasą i większą liczbą zawodników-amatorów. Rajd odbywa się pod patronatem władz ZEA i oficjalnych federacji motorsportowych regionu.





Jeśli Jacek dojedzie do mety, relacja pojawi się w niedzielę po godzinie 14. Jak mówi z uśmiechem: „Czasem nie chodzi o to, żeby wygrać. Czasem chodzi o to, żeby po prostu być — i dobrze pojeździć.”



