Kuba Przygoński zakończył inauguracyjną rundę sezonu Drift Masters 2026 w Rzymie na dziewiątej pozycji. Polski kierowca rozpoczął nowy sezon od solidnego występu na włoskim torze Vallelunga, który po raz pierwszy znalazł się w kalendarzu prestiżowej serii driftingowej.
Rywalizacja w stolicy Włoch była wyjątkowo wymagająca. Nowa konfiguracja toru oraz bardzo szybkie sekcje sprawiły, że zawodnicy od pierwszych przejazdów musieli walczyć nie tylko z rywalami, ale również z własnym wyczuciem samochodu. Przygoński jeszcze przed startem podkreślał, że trasa jest techniczna i wymaga perfekcyjnego operowania gazem oraz utrzymania wysokiej prędkości w długich łukach. Kwalifikacje w wykonaniu Polaka były niezwykle udane. Kierowca z Warszawy piątkową próbę zakończył na czwartym miejscu, tracąc do lidera zaledwie pół punktu.
W przerwie zimowej samochód Przygońskiego przeszedł szereg zmian technicznych. Auto zyskało dodatkową moc oraz system podtlenku azotu, który ma pomóc w utrzymaniu tempa podczas najbardziej wymagających pojedynków.



Podczas zawodów w Rzymie kierowca ORLEN OIL prezentował równą i widowiskową jazdę. Problemy pojawiły się dopiero podczas sobotnich sesji treningowych. Dwukrotnie w samochodzie Przygońskiego wystąpiła awaria związana z paskiem napędowym, co uniemożliwiło mu ukończenie treningu. Mimo problemów technicznych kierowca z Warszawy dobrze wszedł w rywalizację w parach. Na etapie TOP 32 pewnie pokonał Clinta Van Oorta i awansował do kolejnej części rywalizacji. W następnej parze rywalem Polaka był Nikolass Bertans. Rywalizacja pomiędzy Polakiem a Łotyszem była niezwykle zacięta. Po długich naradach sędziowie zdecydowali o dogrywce, w której lepszy okazał się reprezentant Łotwy.
„Kończymy pierwsze zawody Drift Masters na dziewiątym miejscu. To był dobry start, który przyniósł dużo emocji. Dzisiaj mieliśmy awarię samochodu, którą na szczęście udało się naprawić, zabrakło jednak czasu na treningi. Pierwsza para wygrana, w drugiej zmierzyłem się z Nikolassem Bertansem. To był bardzo dobry i równy pojedynek, a sędziowie zadecydowali o dogrywce. Wyjechaliśmy jeszcze raz. Gdy byłem goniącym, mój samochód miał za mało przyczepności na starcie i straciłem dystans. To okazało się kluczowe i tę dogrywkę przegrałem. Uważam, że zarówno samochód, jak i ja jesteśmy w dobrej formie, więc na kolejną rundę w Hiszpanii jedziemy z optymizmem” – powiedział tuż po zakończeniu zawodów Kuba Przygoński.
Sezon Drift Masters zapowiada się niezwykle emocjonująco. W kalendarzu znalazło się siedem rund, a kolejna odbędzie się za dwa tygodnie w Hiszpanii. Przygoński w sezonie 2026 powalczy również o tytuł mistrza Polski. Pierwsza runda Driftingowych Mistrzostw Polski odbędzie się w ostatni weekend czerwca w podwarszawskim Nadarzynie.
Informacja przesłana przez zawodnika.


