Zacięte pojedynki, efektowne wyprzedzenia, uślizgi, upadki i rozstrzygnięcia zapadające dosłownie na ostatnich metrach – tak wyglądała kolejna runda Mistrzostw Polski i Pucharu Polski Supermoto rozegrana na Autodromie Biłgoraj.
Pogoda tym razem była po stronie zawodników. Choć prognozy straszyły deszczem i piątkowe treningi odbywały się po mokrym, to wyścigi rozegrano na suchej nawierzchni. Biłgorajski asfalt dawał świetną przyczepność, ale miał też swoją cenę – mocno zjadał opony i bez litości karał każdy błąd. Kto przesadził z ambicją, bardzo szybko przekonywał się, że tor w Biłgoraju nie lubi półśrodków.
S1 – królewska klasa i jazda bez marginesu błędu
Rywalizacja w klasie S1 była pokazem tempa, doświadczenia i pełnej kontroli nad motocyklem. Tu nie było miejsca na „spokojnie, jeszcze zdążę”. Każde hamowanie, każda linia przejazdu i każde wyjście z zakrętu miały znaczenie.
Najlepiej z królewską klasą poradził sobie Jan Dominik Deitenbach, który sięgnął po zwycięstwo. Drugie miejsce wywalczył Gediminas Jomantas, a na trzecim stopniu podium stanął Hugo Bykovas.
W klasie S2 sklasyfikowany został Danielis Jankelait, który również miał okazję zmierzyć się z wymagającym tempem biłgorajskiej rundy.
S4 – asfaltowa wojna i Kamil Krzemień na czele
Jeśli ktoś szukał prędkości, agresywnego hamowania i jazdy na limicie, to klasa S4 dostarczyła pełny pakiet. Motocykle 450 cc, szybki asfalt i zawodnicy, którzy nie przyjechali tu po spacer – to musiało skończyć się widowiskiem.
Kamil Krzemień przystępował do zawodów jako lider klasyfikacji sezonu, ale pierwszy wyścig rozpoczął dopiero z czwartego pola. Nie był to jednak problem, tylko zaproszenie do roboty. Po trudnym starcie zaczął przebijać się przez czołówkę i szybko pokazał, że ma tempo na zwycięstwo.
W drugim wyścigu ponownie narzucił mocne tempo. Po walce z Zenonem Wszołą zaatakował w jednym z najostrzejszych punktów hamowania i zrobił to tak, jak trzeba – konkretnie, bez kalkulatora w głowie. W tym samym czasie Jakub Woźniak zaliczył uślizg i wypadł poza tor, ale zdołał wrócić do jazdy.
Ostatecznie w klasie S4 zwyciężył Kamil Krzemień, drugi był Jakub Woźniak, a trzeci Zenon Wszoła. Kuba Woźniak zgarnął również wyróżnienie za najlepszy czas okrążenia – 56,17 sekundy.
SMJ – młodzi, szybcy i bez kompleksów
Klasa SMJ po raz kolejny pokazała, że młode pokolenie Supermoto nie zamierza czekać grzecznie w kolejce. Tu była odwaga, tempo i jazda bez kalkulacji. Motocykle może mniejsze, ale ambicje zdecydowanie pełnowymiarowe.
Juniorzy jechali agresywnie, często na granicy przyczepności, a różnice między nimi były minimalne. Przy tak wyrównanej stawce nie wystarczy tylko odkręcić gaz. Trzeba jeszcze wiedzieć, kiedy hamować, gdzie wejść pod rywala i jak nie spanikować, gdy ktoś siedzi na kole.
W klasyfikacji SMJ zwyciężył Klemens Irzyk, drugie miejsce zajęła Liliana Irzyk, a trzecie Piotr Chudala.
C1 – Puchar Polski bez chwili oddechu
Rywalizacja w klasie C1 była dokładnie taka, jaką kibice lubią najbardziej – dużo walki, sporo zmian pozycji i zero jazdy „na przeczekanie”. To klasa, w której doświadczenie miesza się z ambicją, a każdy zawodnik chce pokazać, że miejsce w czołówce mu się po prostu należy.
Biłgorajski asfalt dawał okazję do ataków, ale szybko karał tych, którzy za bardzo uwierzyli w przyczepność. Trzeba było jechać szybko, ale też z głową, bo jeden błąd potrafił zburzyć cały wyścig.
Najlepiej poradził sobie Artur Duda, który wygrał klasę C1. Drugie miejsce wywalczył Olaf Dziwirek, a trzeci był Bartosz Marszałkowicz.
C4 – tłok, Stark i walka na całego
C4 była jedną z najliczniejszych klas zawodów – na starcie pojawiło się aż 28 motocyklistów. A kiedy tyle maszyn wpada razem w pierwszy zakręt, wiadomo jedno: nudy nie będzie.
W klasyfikacji C4 zwyciężył Jakub Ryndak, drugie miejsce zajął Jakub Stankiewicz, a trzeci był Gediminas Jomantas.
Legends – metryka swoje, gaz swoje
Klasa Legends jak zwykle udowodniła, że doświadczenie na torze jest warte więcej niż niejeden dodatkowy koń mechaniczny. Tutaj nie chodzi tylko o prędkość. Liczy się spokój, przewidywanie sytuacji i umiejętność wykorzystania błędu rywala dokładnie wtedy, kiedy trzeba.
Ale spokojnie – nikt tu nie jechał turystycznie. Gdy zgasły światła, metryka została w padoku, a na torze została czysta walka.
W klasie Legends zwyciężył Ruslanas Bykovas, drugie miejsce zajął Dariusz Rosik, a trzeci był Rafał Perkowski.
Amator – nazwa klasy trochę oszukuje
Klasa Amator? Brzmi spokojnie, ale na torze z rekreacją nie miało to wiele wspólnego. Były ataki, była walka o pozycje i było sporo determinacji. Wielu zawodników w tej klasie dopiero buduje swoje doświadczenie, ale ambicji nie brakuje im ani trochę.
To właśnie tutaj często zaczyna się prawdziwa przygoda ze ściganiem. A patrząc na tempo i zaangażowanie zawodników, kilku z nich może bardzo szybko przestać pasować do nazwy tej klasy.
W Amatorze zwyciężył Łukasz Dudaczyk, drugi był Łukasz Duchnik, a trzecie miejsce zajął Krzysztof Komornicki.
Kayo 300 Street – równe motocykle, więc wymówek brak
W Kayo 300 Street wszystko sprowadza się do zawodnika. Sprzęt jest wyrównany, więc różnice robią linia przejazdu, hamowanie, koncentracja i odwaga w ataku. Krótko mówiąc – nie ma na co zrzucić winy, trzeba po prostu jechać.
W klasyfikacji Kayo 300 Street zwyciężył Szymon Jagodziński. Drugie miejsce zajął Damian Bielaszewski, który podczas imprezy łączył rolę zawodnika i komentatora, a trzeci był Łukasz Kopczyński.
Pitbike – małe motocykle, wielkie ściganie
Pitbike’i po raz kolejny udowodniły, że wielkość motocykla nie ma nic wspólnego z poziomem emocji. W klasie Pitbike 160 Junior walka była tak ciasna, że momentami można było przykładać linijkę do różnic między zawodnikami.
W pierwszym wyścigu o zwycięstwo przez niemal cały dystans walczyli Maksymilian Juskowiak, Franciszek Rybicki i Dawid Chojęta. Zmieniali pozycje, atakowali po wewnętrznej i jechali niemal koło w koło. Cała trójka zmieściła się na mecie w granicach jednej sekundy.
Rewanż był jeszcze bardziej absurdalny. Franciszek Rybicki utrzymał prowadzenie, a Maksymilian Juskowiak do samego końca próbował znaleźć miejsce do ataku. Zabrakło mu zaledwie 0,055 sekundy. To nie jest różnica – to mrugnięcie okiem.
W klasyfikacji Pitbike 160 Junior wygrał Franciszek Rybicki. Drugie miejsce zajął Maksymilian Juskowiak, a trzeci był Dawid Chojęta.
W Pitbike Open najlepszy był Michał Pawlikowski. Drugie miejsce zajął Michał Juskowiak, a trzeci był Damian Zawadzki.
W PitBike 90 zwyciężył Szymon Podgórski, przed Mikołajem Pawlikowskim i Aleksandrem Oksikiem.
W Pit Ladies najlepsza była Berenika Bogusławska. Drugie miejsce zajęła Kamile Jankelait. Trzeciej zawodniczki nie sklasyfikowano.
W PitBike 140 sklasyfikowano jednego zawodnika – zwyciężył Michał Wawer.
W PitBike 160 również sklasyfikowano jednego zawodnika – wygrał Stanisław Chojęta.
W Mini GP 155 zwyciężył Maksymilian Juskowiak. Drugie miejsce zajął Leon Janik, a trzecie Aleksander Oksik.
Małe pojemności – różne motocykle, ta sama chęć walki
Duże zainteresowanie wzbudził także łączony wyścig klas małych pojemności. Na jednym torze pojawiły się motocykle Moto5, Moto250, Moto300, Moto400 oraz maszyny startujące w markowym pucharze Aprilia RS 457 Cup.
Już na początku zrobiło się gorąco. Jeden z zawodników upadł w pierwszym zakręcie, chwilę później doszło do kolejnego kontaktu, ale uczestnicy zdarzeń podnieśli się o własnych siłach i rywalizacja mogła toczyć się dalej.
W czołówce jechali zawodnicy na motocyklach o zupełnie różnej charakterystyce. Jedni zyskiwali na prostych, inni nadrabiali w zakrętach, więc na torze trwała nie tylko walka o pozycję w całej stawce, ale też o zwycięstwa w poszczególnych klasach.
W Moto5 zwyciężył Klemens Irzyk. Drugie miejsce zajął Ksawery Gasik, a trzecia była Liliana Irzyk.
W Moto250 Cup wygrał Andrzej Szczygielski – 50 punktów. Drugi był Radosław Markiewicz, a trzeci Feliks Kraszewski, który został sklasyfikowany mimo że nie ukończył pierwszego wyścigu i nie wystartował w drugim.
W Moto300 Open zwyciężył Mikołaj Zawadzki. Drugie miejsce zajęła Katarzyna Polańska, a trzecie Michał Prosiński.
W Moto400 Open najlepszy był Arkadiusz Kotarski. Drugie miejsce zajął Arkadiusz Saczewski, a trzecie Bartłomiej Bielawa.
W PM Aprilia RS 457 Cup zwyciężył Jakub Stankiewicz z kompletem punktów. Drugi był Tomasz Źródłowski, a trzeci Aleksander Szczygieł.
Biłgoraj znowu dowiózł emocje
Runda w Biłgoraju pokazała pełne spektrum Supermoto. Były pojedynki najmłodszych zawodników, walka motocykli o różnej mocy, elektryczny Stark mieszający w stawce, doświadczeni zawodnicy w Legends i pełna agresja w klasach mistrzowskich.
Nie zabrakło upadków, awarii i żółtych flag, ale większość uczestników wychodziła z trudnych sytuacji bez poważniejszych obrażeń. Organizatorzy mogli więc mówić o rundzie intensywnej, efektownej i bezpiecznej.
Autodrom Biłgoraj po raz kolejny pokazał, że potrafi stworzyć idealne warunki do ścigania. O wynikach decydowały ułamki sekund, odwaga na hamowaniu i koncentracja do samej szachownicy. A kiedy różnica na mecie wynosi 0,055 sekundy, wiadomo jedno – tu naprawdę nikt nie przyjechał po niedzielną przejażdżkę.























